Polska dyplomacja w cieniu Kijowa?
Relacje polsko-ukraińskie wchodzą w fazę trudnych pytań o suwerenność narracyjną Warszawy. Zbigniew Parafianowicz, ceniony analityk spraw wschodnich, w programie „Żeby Wiedzieć” na antenie Wirtualnej Polski postawił odważną tezę dotyczącą braku asertywności naszych urzędników.
Zdaniem eksperta, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zbyt często rezygnuje z własnej agendy, przyjmując bezkrytycznie argumentację płynącą z Ukrainy. Parafianowicz sugeruje, że zadaniem dyplomaty jest ochrona rodzimej racji stanu, a nie powielanie komunikatów sąsiedniego państwa, co obecnie wydaje się być problemem systemowym.
Główne zastrzeżenia wobec działań MSZ obejmują:
- brak niezależnego planu działania w polityce wschodniej,
- wtórność przekazu względem ukraińskich oficjeli,
- niedostateczną obronę prawdy historycznej w dialogu dwustronnym.
Historyczny spór o fundamenty
Kolejnym punktem zapalnym jest polityka pamięci. Publicysta w ostrych słowach odniósł się do prób wybielania formacji nacjonalistycznych. Jego zdaniem zestawianie Armii Krajowej z Ukraińską Powstańczą Armią jest całkowicie bezzasadne i stanowi rażące nadużycie.
„UPA chciała stworzyć państwo na wzór takiej kieszonkowej III Rzeszy”
Parafianowicz przypomina, że AK działała w strukturach legalnego państwa polskiego i walczyła z okupantem, podczas gdy działania ukraińskich formacji nacjonalistycznych miały charakter antypolski. Według niego nie mogą być one fundamentem do budowania wspólnej historii bez jasnego potępienia dawnych zbrodni.
Andrij Jermak i system „zamordyzmu”
Analiza dotyczy również wewnętrznej struktury władzy u naszego sąsiada. Ekspert wskazuje na ogromną rolę Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta, który skupił w swoich rękach wpływy niemal równe głowie państwa. Taki model zarządzania został przez Parafianowicza określony mianem „zamordyzmu”.
Współczesny system polityczny w Kijowie opiera się na twardej dominacji i marginalizacji innych ośrodków decyzyjnych. Zdaniem analityka, wpływ szefa kancelarii na kluczowe decyzje strategiczne budzi poważne wątpliwości co do przejrzystości procesów państwowych.
Wnioski płynące z tej diagnozy są sygnałem ostrzegawczym zarówno dla przyszłości demokracji na Ukrainie, jak i dla jakości polskiej polityki zagranicznej. Ta ostatnia musi nauczyć się rozróżniać niezbędne wsparcie militarne od bezkrytycznej akceptacji każdego ruchu politycznego Kijowa.