Koszmar w Paderborn: Pięcioro nastolatków w stanie ciężkim
Służby ratunkowe w Nadrenii Północnej-Westfalii interweniowały przy jednym z najtragiczniejszych wypadków drogowych ostatnich tygodni. W niemieckim Paderborn doszło do zdarzenia, które świadkowie i ratownicy określają mianem wstrząsającego. Czarny samochód osobowy, którym podróżowała grupa młodzieży, został niemal całkowicie zmiażdżony po upadku z dużej wysokości.
Walka o życie na ścieżce rowerowej
Wypadek miał miejsce, gdy auto wypadło z trasy i przebiło zabezpieczenia mostu. Pojazd runął siedem metrów w dół, uderzając w nawierzchnię ścieżki rowerowej biegnącej pod wiaduktem. Wewnątrz wraku uwięzionych zostało pięć osób w wieku od 16 do 20 lat.
Bilans poszkodowanych jest bardzo poważny:
- 20-letni kierowca znajduje się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
- 19-letni pasażer, siedzący na tylnej kanapie, jest w stanie krytycznym.
- Troje pozostałych pasażerów – dziewczyna (16 lat) oraz dwóch chłopców (17 i 18 lat) – odniosło ciężkie obrażenia ciała.
Skala obrażeń zmusiła służby do wezwania dwóch śmigłowców ratunkowych, które przetransportowały najbardziej poszkodowanych do wyspecjalizowanych centrów medycznych.
Dlaczego doszło do tragedii?
Niemieccy funkcjonariusze pracują nad odtworzeniem ostatnich sekund przed wypadkiem. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że kierujący BMW stracił panowanie nad kierownicą na łuku drogi. Auto najpierw uderzyło w latarnię, a następnie z impetem sforsowało barierę mostu.
Policja zabezpieczyła wrak pojazdu do dalszych ekspertyz. Śledczy biorą pod uwagę różne scenariusze – od błędu młodego kierowcy, przez nadmierną prędkość, aż po ewentualną usterkę techniczną czarnego BMW.
Ważnym elementem dochodzenia będzie również sprawdzenie stanu trzeźwości 20-latka. Pobrano krew do badań, aby wykluczyć lub potwierdzić obecność alkoholu oraz środków odurzających w organizmie mężczyzny. Na miejscu zdarzenia przez wiele godzin pracowali technicy kryminalistyczni, zabezpieczając ślady hamowania i inne dowody rzeczowe.