Polityka

Izrael wyznaczył termin wyborów. Kneset może pobić rekord stabilności

Po latach politycznych zawirowań Izrael zmierza do zakończenia pełnej kadencji parlamentu. Choć data wyborów została już ogłoszona, rząd Benjamina Netanjahu musi zmierzyć się z potężnymi protestami i wewnętrznymi podziałami.
Izrael wyznaczył termin wyborów. Kneset może pobić rekord stabilności

Koniec spekulacji o terminie głosowania

Izraelska scena polityczna, zazwyczaj kojarzona z gwałtownymi zmianami, wchodzi w fazę niespotykanej dotąd przewidywalności. Zgodnie z oficjalnym komunikatem Ofira Kaca, który stoi na czele komisji organizacyjnej parlamentu, obywatele udadzą się do lokali wyborczych 27 października 2026 roku.

Wyznaczony termin nie jest przypadkowy. Jak wskazuje Sagit Afik, doradczyni prawna Knesetu, jest to maksymalny czas, na jaki pozwalają przepisy. Choć opozycja podejmowała próby skrócenia obecnej kadencji, nie udało się uzyskać niezbędnego poparcia 61 parlamentarzystów, co cementuje obecny układ sił na kolejne dwa lata.

Historyczny precedens w Jerozolimie

Jeśli obecny parlament dotrwa do wyznaczonej daty, Izrael będzie świadkiem wydarzenia o znaczeniu dziejowym. Od blisko pół wieku nie zdarzyło się, aby Kneset pracował przez pełną, ustawowo przewidzianą kadencję. Statystyki z ostatniego okresu są dla kraju bezlitosne:

  • W ciągu zaledwie czterech lat przed 2022 rokiem przeprowadzono aż pięć głosowań.
  • Obecna stabilność struktur parlamentarnych jest pierwszą taką sytuacją od 40 lat.

Netanjahu pod presją społeczną

Mimo wyznaczenia odległej daty wyborów, pozycja premiera Benjamina Netanjahu pozostaje niepewna. Lider Likudu, mimo deklaracji o chęci ponownego startu, musi mierzyć się z drastycznym spadkiem zaufania publicznego. Wydarzenia z jesieni 2023 roku podważyły jego wizerunek jako polityka dbającego o nienaruszalność granic.

Istnieje jednak możliwość, że partie opozycyjne nie zdołają utworzyć stabilnej koalicji, co mogłoby pozostawić Netanjahu na czele rządu tymczasowego przez dłuższy czas.

Obecnie największym zagrożeniem dla lidera prawicy jest postać Naftalego Beneta, który w przeszłości udowodnił już, że potrafi skutecznie odsunąć Netanjahu od sterów państwa.

Wewnętrzne pęknięcia i bunt na ulicach

Rządząca koalicja, oparta na współpracy z ugrupowaniami religijnymi, zmaga się z narastającym oporem społecznym. Protesty nie dotyczą już tylko reformy wymiaru sprawiedliwości, ale przede wszystkim strategii wobec konfliktu w Gazie i losu osób uprowadzonych przez Hamas. Premierowi zarzuca się przedkładanie własnych interesów politycznych nad bezpieczeństwo obywateli.

Dodatkowym zapalnikiem jest kwestia obowiązkowej służby militarnej dla środowisk ultraortodoksyjnych. Młodzi mężczyźni z tych kręgów masowo blokują ulice, argumentując, że wojsko zagraża ich tradycyjnym wartościom. Ten spór uderza bezpośrednio w fundamenty obecnego rządu, który bez poparcia partii religijnych straciłby większość w parlamencie.