Konflikty międzynarodowe

Incydent rakietowy pod Lublinem. Ambasador Rosji zaprzecza faktom w MSZ

Polskie służby zidentyfikowały szczątki pocisku znalezionego w powiecie lubelskim jako rosyjski Ch-101. Mimo twardych dowodów, wezwany do MSZ dyplomata Gieorgij Michno kategorycznie zaprzeczył winie Moskwy.
Incydent rakietowy pod Lublinem. Ambasador Rosji zaprzecza faktom w MSZ

Polscy śledczy nie mają wątpliwości: pocisk, który naruszył naszą przestrzeń powietrzną i spadł w województwie lubelskim, to rosyjska konstrukcja. Choć dowody są jednoznaczne, strona rosyjska podczas oficjalnego wezwania do Ministerstwa Spraw Zagranicznych odcięła się od odpowiedzialności za ten incydent.

Dowody prokuratury: To był pocisk Ch-101

Kluczowe ustalenia w sprawie obiektu znalezionego w miejscowości Tarnawa-Kolonia przekazała Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Rzecznik instytucji, Marcin Kozak, wskazał na konkretne parametry techniczne zabezpieczonego znaleziska. Analiza specjalistyczna wykazała, że:

  • zabezpieczony obiekt to manewrujący pocisk typu Ch-101;
  • uzbrojenie zostało wyprodukowane w zakładach zlokalizowanych w obwodzie moskiewskim;
  • miejsce upadku zostało poddane drobiazgowym oględzinom przez polskie służby.

Błyskawiczna wizyta i krótkie zaprzeczenie

W obliczu tych ustaleń, do siedziby MSZ przy alei Szucha został wezwany Gieorgij Michno, reprezentujący interesy Federacji Rosyjskiej. Dyplomata spędził w budynku zaledwie kilka chwil, a jego reakcja na pytania o pochodzenie rakiety była wyjątkowo lakoniczna.

Opuszczając resort, Michno został zatrzymany przez dziennikarzy. Na pytanie, czy potwierdza, że w powiecie lubelskim spadła rosyjska rakieta, odpowiedział jedynie krótkim "Nie". Zaraz potem oddalił się z miejsca zdarzenia pojazdem, unikając dalszego dialogu z mediami.

Przebieg incydentu nad Lubelszczyzną

Całe zdarzenie miało miejsce w czwartek we wczesnych godzinach porannych. Zgodnie z informacjami Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, niezidentyfikowany cel pojawił się na radarach o godzinie 3:40. W stan gotowości postawiono polskie lotnictwo, a w powietrze poderwano myśliwce F-16.

Kontakt z obiektem urwał się po sześciu minutach od jego wykrycia. Ostatecznie szczątki pocisku zlokalizowano na polach w powiecie lubelskim. O powadze sytuacji informował również premier Donald Tusk, potwierdzając w mediach społecznościowych fakt wezwania rosyjskiego przedstawiciela w związku z tym naruszeniem.

Mimo twardych dowodów przedstawionych przez stronę polską, dyplomatyczne zaprzeczenia ze strony Rosji wpisują się w dotychczasową linię komunikacyjną Kremla.