Każdego miesiąca z Kancelarii Sejmu wypłacane są dziesiątki tysięcy złotych na utrzymanie biur parlamentarzystów, którzy od dłuższego czasu nie uczestniczą w pracach izby i przebywają poza granicami kraju. Mimo restrykcji podjętych przez władze parlamentu, główne strumienie finansowe nie zostały całkowicie zakręcone.
Zagraniczne tropy i ustalenia służb
Prokuratura oraz organa ścigania starają się zlokalizować miejsce pobytu posłów Prawa i Sprawiedliwości. W przypadku Marcina Romanowskiego kluczowy ślad prowadzi do Naddniestrza. Szef rządu Donald Tusk poinformował, że prawdopodobieństwo obecności polityka w tym rejonie oszacowano na 99 procent.
Dodatkowo z poczty w Tyraspolu nadano pismo o list żelazny. Eksperci wykryli na nim materiał biologiczny należący do posła, choć sama przesyłka mogła zostać wysłana przez osobę trzecią.
Z kolei w kwestii Zbigniewa Ziobry pierwsze doniesienia operacyjne wskazywały na amerykański stan Waszyngton. O tych ustaleniach wspomniał minister Waldemar Żurek na antenie Polsat News w audycji „Graffiti”. Informacja ta wywołała dyskusje z uwagi na rozróżnienie między stanem na zachodnim wybrzeżu a stolicą USA.
Ryczałt na biura i cięcia w wypłatach
Sytuacja majątkowa obu polityków uległa zmianie w wyniku decyzji, które Prezydium Sejmu podjęło 10 marca. Zredukowano wówczas ich osobiste świadczenia, jednak środki przeznaczone na funkcjonowanie biur poselskich wciąż są przekazywane w pełnej wysokości – wynosi ona 25 tysięcy złotych miesięcznie na każdego z nich.
- Zbigniew Ziobro: Po decyzji z 10 marca nie otrzymuje diety parlamentarnej, a jego pensję zredukowano do 1/10 kwoty podstawowej (co daje 1387,20 zł brutto co miesiąc). Nie przerwano jednak wypłaty 25 tys. zł ryczałtu biurowego.
- Marcin Romanowski: Zrezygnował z poselskiego uposażenia już w styczniu 2025 roku, a w marcu stracił prawo do diety. Z Kancelarii Sejmu nie pobiera poborów, lecz na konto jego biura nadal wpływa stała kwota 25 tys. zł miesięcznie.