USA

Donald Trump o „miłości” do inflacji. Prezydent broni swojej strategii

Rekordowa drożyzna w USA staje się politycznym ciężarem dla Białego Domu. Donald Trump przekonuje, że sytuacja jest pod kontrolą, ale sondaże wskazują na ogromne niezadowolenie obywateli.
Donald Trump o „miłości” do inflacji. Prezydent broni swojej strategii

Polityczny sprawdzian Białego Domu

Obecna administracja Waszyngtonu zmaga się z potężnym kryzysem zaufania w kwestiach ekonomicznych. Z najnowszych badań opinii publicznej przeprowadzonych przez Reuters/Ipsos wynika, że zaledwie co trzeci ankietowany pozytywnie ocenia ogólne działania prezydenta. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w obszarze kosztów utrzymania – aż 70 proc. Amerykanów krytykuje sposób, w jaki głowa państwa zarządza gospodarką.

Kontrowersyjne słowa o wzroście cen

W samym środku debaty o drożyźnie, Donald Trump wywołał poruszenie stwierdzeniem, że „uwielbia inflację”. Choć słowa te brzmią prowokacyjnie, prezydent w rozmowie z „New York Post” starał się nadać im zupełnie inne znaczenie. Jego zdaniem entuzjazm dotyczył faktu, że oficjalne wskaźniki okazały się znacznie lepsze od pesymistycznych prognoz analityków.

Liczby będą fenomenalne, bo pokazują, że mimo że jesteśmy w stanie wojny, liczby są znacznie niższe, niż przewidywano.

Trump argumentuje, że obecna dynamika rynkowa to sukces jego ekipy, która zapobiegła znacznie gorszemu scenariuszowi w obliczu globalnych napięć.

Twarda rzeczywistość: 4,2 proc. w górę

Mimo optymizmu płynącego z Białego Domu, statystyki publikowane przez Biuro Statystyki Pracy nie pozostawiają złudzeń. W ciągu ostatniego roku ceny towarów i usług w Stanach Zjednoczonych podskoczyły o 4,2 proc., co stanowi rekordowy wynik w skali ostatnich trzech lat. Za taki stan rzeczy odpowiadają przede wszystkim:

  • gwałtownie rosnące rachunki za energię,
  • niestabilna sytuacja polityczna na Bliskim Wschodzie,
  • zakłócenia w dostawach surowców energetycznych.

Bitwa o surowce i bezpieczeństwo paliwowe

Prezydent USA wskazał na konkretne działania militarne jako metodę walki z drożyzną na stacjach benzynowych. Ujawnił, że amerykańskie jednostki przeprowadziły operacje pod osłoną nocy, mające na celu przejęcie kontroli nad milionami baryłek ropy pochodzącej z Iranu. Według administracji, to właśnie te radykalne kroki pozwoliły uniknąć jeszcze większego szoku cenowego na rynku paliw.

Biały Dom liczy na to, że wraz z wygaszaniem konfliktów zbrojnych, wskaźniki ekonomiczne wrócą do poziomów sprzed kryzysu, co pozwoli Trumpowi odzyskać zaufanie wyborców przed nadchodzącymi wyzwaniami politycznymi.