Wrześniowy powrót do Grodna
Znany z niezłomnej postawy Andrzej Poczobut, reprezentujący interesy polskiej mniejszości, ogłosił zaskakującą decyzję. Mimo niedawnego odzyskania wolności, dziennikarz planuje jeszcze w tym roku ponownie przekroczyć granicę z Białorusią. Jego celem jest Grodno, które niezmiennie określa mianem swojego domu.
Deklaracja padła podczas spotkania w Białymstoku. Poczobut wskazał konkretny termin – powrót ma nastąpić we wrześniu, tuż przed planowanym zjazdem Związku Polaków. Dla działacza priorytetem jest wsparcie struktur organizacji, która od lat funkcjonuje w skrajnie trudnych warunkach pod presją reżimu.
Poczucie misji ponad osobiste bezpieczeństwo
Decyzja o powrocie do kraju rządzonego przez Aleksandra Łukaszenkę nie jest przypadkowa. Poczobut podkreśla, że jego obecność na miejscu jest niezbędna dla trwania polskiej społeczności. Choć dziennikarz dysponuje paszportem i otrzymał pewne gwarancje bezpieczeństwa, ma pełną świadomość czyhających na niego zagrożeń.
„We wrześniu, przed zjazdem Związku Polaków, wrócę na Białoruś. Różne rzeczy można myśleć i oceniać, i w różny sposób może się to wszystko potoczyć, ale jestem dobrej myśli” – stwierdził podczas publicznego wystąpienia.
Warto zaznaczyć, że postawa ta ucina wszelkie domysły dotyczące jego ewentualnej stałej emigracji do Polski. Dla Poczobuta walka o prawa rodaków wymaga fizycznej obecności tam, gdzie są oni najbardziej narażeni na represje.
Bolesne dziedzictwo kolonii karnej
Determinacja dziennikarza budzi podziw, biorąc pod uwagę jego niedawne doświadczenia. Poczobut odzyskał wolność zaledwie w kwietniu tego roku w ramach szeroko zakrojonej wymiany więźniów politycznych. Za kratami spędził łącznie 1860 dni, trafiając między innymi do owianej złą sławą kolonii w Nowopołocku.
Warunki w tamtejszym zakładzie karnym są uznawane za jedne z najgorszych na Białorusi. Więźniowie są tam narażeni na:
- Skażenie chemiczne wynikające z bliskości zakładów „Polimir”.
- Toksyczne wyziewy z pobliskiej rafinerii „Naftan”.
- Surowy rygor i izolację od świata zewnętrznego.
Mimo postawionych mu w przeszłości absurdalnych zarzutów, takich jak „rehabilitacja nazizmu”, Poczobut nie zamierza rezygnować z aktywności publicznej. Jego powrót do Grodna będzie testem dla białoruskich władz oraz ważnym sygnałem dla Polaków mieszkających na Wschodzie.