Pojawienie się amerykańskiej maszyny wojskowej w stolicy Rosji wywołało powszechne zaskoczenie i serię pytań o cel tej niecodziennej wizyty. W momencie skrajnego napięcia dyplomatycznego obecność sprzętu należącego do US Air Force w sercu kraju rządzonego przez Władimira Putina rodzi przypuszczenia o prowadzonych po cichu rozmowach na najwyższym szczeblu.
Kulisowe rozmowy i wątek wymiany więźniów
Wielu obserwatorów wiąże pojawienie się samolotu z możliwymi ustaleniami dyplomatycznymi. Zaledwie niedawno władze w Moskwie zdecydowały o uwolnieniu Roberta Gilmana, byłego żołnierza amerykańskiej piechoty morskiej. Z relacji Donalda Trumpa wynikało, że krok ten nastąpił bezpośrednio po jego konwersacji z prezydentem Rosji, bez formalnych żądań wzajemnych ze strony Kremla.
Głos w sprawie zabrał między innymi Anton Heraszczenko, w przeszłości doradca szefa ukraińskiego resortu spraw wewnętrznych. W opublikowanym wpisie na platformie X zwrócił uwagę, że brak oficjalnego komunikatu może wskazywać na niepubliczne kontakty lub rokowania:
"Przyczyna wizyty amerykańskiego samolotu wojskowego w Moskwie pozostaje nieznana. Może to świadczyć o niepublicznych kontaktach lub negocjacjach"
Dodatkowo część źródeł z Ukrainy sugeruje, że zadaniem maszyny może być odbiór osób objętych kolejnym porozumieniem o wymianie więźniów.
Wieloetapowy przelot ze Stanów Zjednoczonych do Rosji
Z informacji zgromadzonych przez serwis Flightradar wynika, że maszyna przebyła skomplikowaną trasę z Ameryki Północnej do Europy Wschodniej. Ostateczny odcinek z Rygi na łotewskim terytorium do moskiewskiego portu lotniczego Wnukowo zajął transportowcowi nieco ponad godzinę.
Przed dotarciem nad Bałtyk samolot wykonał szereg międzylądowań na terytorium USA:
- 22 sierpnia wystartował z miejscowości Wrightstown w stanie New Jersey, po czym wylądował w bazie Charleston w Karolinie Południowej,
- następnie udał się do bazy Andrews zlokalizowanej w Camp Springs w stanie Maryland,
- stamtąd skierował się bezpośrednio do Europy.
Specyfika maszyny C-17 i hipotezy dotyczące pasażerów
Do wykonania misji użyto ciężkiego samolotu Boeing C-17 Globemaster III. Jak podkreślają eksperci z portalu Defence Blog, konstrukcje tego typu służą nie tylko do przewozu ładunków czy wojska, ale bywają również wykorzystywane podczas dyskretnych zadań dyplomatycznych oraz transportu osobistości o statusie VIP.
W mediach pojawił się także wątek możliwej obecności na pokładzie przedstawicieli najwyższych władz. Serwis Hungarian Conservative zwrócił uwagę na kryptonim misji (REACH), łącząc go z postacią sekretarza wojny Pete'a Hegsetha. Z doniesień wynika jednak, że jeszcze dzień wcześniej przebywał on w stanach Wisconsin i Nebraska, gdzie promował program zbrojeniowy „Arsenał Wolności”.
Zarówno przedstawiciele dowództwa wojskowego, jak i Departament Wojny USA odmówili udzielenia oficjalnego komentarza, pozostawiając sprawę bez jednoznacznego wyjaśnienia.