Polityka

Wołyń dzieli Warszawę i Kijów. Paweł Kowal o trudnej prawdzie historycznej

Pamięć o zbrodni wołyńskiej pozostaje najtrudniejszym punktem w relacjach polsko-ukraińskich. Paweł Kowal wskazuje na brak szans na porozumienie w kwestii ludobójstwa i ostro odpowiada Leszkowi Millerowi.
Wołyń dzieli Warszawę i Kijów. Paweł Kowal o trudnej prawdzie historycznej

Relacje między Polską a Ukrainą, mimo bliskiej współpracy na wielu polach, wciąż napotykają na barierę nieuregulowanej przeszłości. Paweł Kowal, przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, wprost przyznaje, że w kwestii oceny tragicznych wydarzeń na Wołyniu obie strony dzieli przepaść, której obecnie nie da się zasypać.

Dowody zbrodni i tragiczny bilans

Spór o Wołyń nie dotyczy domniemań, lecz faktów popartych dokumentacją. Szacunki wskazują, że życie straciło około 100 tysięcy osób. Polskim badaczom udało się dotychczas zidentyfikować z imienia i nazwiska ponad 40 tysięcy ofiar.

Kluczowym argumentem w debacie jest systemowy charakter mordów. Istnieją archiwalne dowody potwierdzające, że dowództwo UPA wydawało konkretne rozkazy eliminacji ludności ze względu na jej przynależność narodową. To właśnie te dokumenty stanowią fundament polskiej oceny tych wydarzeń i nie podlegają dyskusji.

Dojrzałe podejście do braku zgody

Paweł Kowal w rozmowie z Polsat News zaznaczył, że choć historycy z obu krajów zgadzają się w blisko 90 proc. spraw, to pozostałe 10 proc. – dotyczące właśnie ludobójstwa – jest punktem zapalnym. Według polityka należy zaakceptować fakt, że polska i ukraińska narracja są obecnie nie do pogodzenia.

W sprawie ludobójstwa na Wołyniu radykalnie się nie zgadzamy i na razie tak zostanie

Poseł Koalicji Obywatelskiej przypomniał również, że od lat konsekwentnie prezentuje polskie stanowisko. Stwierdził nawet, że prawdopodobnie był pierwszą osobą w krajowej debacie publicznej, która otwarcie nazwała te wydarzenia ludobójstwem, podkreślając konieczność trzymania się ustaleń polskich ekspertów.

Ostra wymiana zdań z byłym premierem

Temat Wołynia stał się także polem politycznego starcia między Kowalem a Leszkiem Millerem. Poseł KO zareagował na krytykę ze strony byłego premiera, stawiając mu publiczne pytanie o realne działania podejmowane w czasie pełnienia najważniejszych funkcji w państwie.

  • Kowal zarzucił Millerowi brak inicjatywy w kwestii ekshumacji ofiar w czasie jego rządów.
  • Poddał w wątpliwość dorobek byłego szefa rządu w zakresie realnego upamiętnienia zbrodni.
  • Ocenił obecną postawę oponenta jako ograniczającą się do atakowania innych polityków zamiast merytorycznego działania.

Zdaniem Kowala, osoby, które miały realny wpływ na politykę państwa, powinny być rozliczane z tego, co faktycznie zrobiły dla rozwiązania problemu, a nie tylko z dzisiejszych, krytycznych komentarzy.