Konflikty międzynarodowe

Tajna dyrektywa z Kijowa. Dlaczego polskie ordery wróciły do Warszawy?

Zaskakujące kulisy dyplomatycznego gestu Ukrainy. Daniel Szeligowski z PISM ujawnia, że zwrot polskich odznaczeń nie zawsze był dobrowolną decyzją urzędników, lecz efektem odgórnego nakazu.
Tajna dyrektywa z Kijowa. Dlaczego polskie ordery wróciły do Warszawy?

Symboliczne gesty pod politycznym nadzorem

Relacje na linii Warszawa-Kijów przeszły w ostatnim czasie przez wyjątkowo trudny sprawdzian, którego symbolem stał się masowy zwrot polskich odznaczeń państwowych. Choć gesty te odbierano jako manifestację polityczną, prawda o ich kulisach okazuje się znacznie bardziej złożona. Jak wynika z analiz ekspertów, za decyzjami poszczególnych urzędników stała twarda dyscyplina narzucona przez ukraińskie władze.

Dyrektywa zamiast wolnej woli

Zaskakujące informacje na temat mechanizmu oddawania orderów przedstawił Daniel Szeligowski, analityk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. W rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą w programie „Didaskalia” wskazał on, że proces ten nie był spontanicznym zrywem, lecz wynikiem specjalnej wytycznej płynącej bezpośrednio z biura prezydenta Ukrainy.

Metody egzekwowania lojalności wobec tego nakazu były zróżnicowane i dostosowane do konkretnych osób:

  • Wobec części urzędników wystosowano jedynie prośbę o solidarność z głową państwa.
  • W innych przypadkach stosowano znacznie bardziej stanowcze środki, ocierające się o groźby.

Gorycz Wołodymyra Zełenskiego

Mimo że to prezydent Wołodymyr Zełenski stał za tym ruchem, sam miał on osobiście odczuć ciężar tej decyzji. Szczególnie bolesne było dla niego rozstanie z Orderem Orła Białego. Eksperci zauważają, że uraza ta wciąż jest widoczna w jego zachowaniu.

„Tego oznaczenia nikt ci nie odbierze” – te słowa, skierowane do Ursuli von der Leyen podczas wręczania jej ukraińskiego orderu, są interpretowane jako czytelna aluzja do kryzysu w relacjach z Polską.

Kto jeszcze zwrócił odznaczenia?

Wśród osób, które musiały podporządkować się nowej polityce orderowej, znalazł się między innymi gen. Kyryło Budanow, szef wywiadu wojskowego. Sytuacja ta pokazuje, jak silne instrumenty nacisku posiada ukraińska administracja, by wymusić jednolite stanowisko w sprawach o dużym znaczeniu symbolicznym. Cała sprawa rzuca nowe światło na to, jak kalkulacje polityczne mogą wpływać na tradycyjne formy uhonorowania sojuszników.