Rozszerzenie struktur unijnych o naszych wschodnich sąsiadów staje się zarzewiem coraz ostrzejszych sporów politycznych w kraju. Pojawiają się głosy, że tak fundamentalna decyzja nie powinna zapadać wyłącznie w gabinetach dyplomatycznych, lecz bezpośrednio przy urnach wyborczych.
Głos obywateli zamiast decyzji urzędników
Adam Bielan, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość w Parlamencie Europejskim, wyszedł z inicjatywą przeprowadzenia w Polsce ogólnokrajowego głosowania. Według polityka to właśnie obywatele powinni mieć ostateczny wpływ na to, czy wspólnota powiększy się o nowe państwo członkowskie.
Inspiracją dla takiego rozwiązaniaa są sygnały płynące z Węgier. Tamtejsza scena polityczna, reprezentowana m.in. przez Petera Magyara, zakłada, że proces integracji Kijowa z Brukselą potrwa od 10 do 15 lat. Po tym czasie węgierskie społeczeństwo miałoby wypowiedzieć się w referendum. Bielan uważa, że polski rząd powinien przyjąć identyczną strategię.
Takie samo referendum powinno odbyć się również w Polsce
Obawy o polską wieś i gospodarkę
Głównym motywem sceptycyzmu europosła jest kondycja rodzimego sektora rolniczego. Zdaniem polityka, polscy producenci żywności już teraz zmagają się z trudną konkurencją towarów zza wschodniej granicy. W związku z tym Bielan sformułował konkretne żądania pod adresem rządu w Warszawie:
- Natychmiastowe wstrzymanie toczących się rozmów akcesyjnych.
- Brak zgody na uruchamianie kolejnych etapów negocjacji gospodarczych.
- Wprowadzenie skutecznych mechanizmów chroniących polski rynek rolny.
Gdzie obecnie znajdują się rozmowy z Kijowem?
Mimo politycznych postulatów wstrzymania procesu, machina unijna formalnie ruszyła. W połowie czerwca otwarto tzw. klaster podstawowy, który koncentruje się na zagadnieniach praworządności oraz standardach demokratycznych. Jest to fundament, od którego UE zaczyna każdą procedurę rozszerzenia.
Dalsza droga jest jednak pełna przeszkód. Choć pojawiają się próby przejścia do kolejnych bloków tematycznych, proces ten jest skutecznie hamowany na poziomie Rady UE, głównie przez dyplomację węgierską. Powoduje to, że merytoryczne dyskusje o konkretnych sektorach gospodarki wciąż pozostają w fazie oczekiwania.