Alarmująca prognoza byłego dowódcy
Martin Herem, dotychczasowy główny dowódca estońskiej armii, a wkrótce minister obrony, przedstawił publicznie swoje niepokojące przewidywania. Według niego, Rosja mogłaby być gotowa do podjęcia działań militarnych przeciwko Estonii w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy od momentu zakończenia konfliktu zbrojnego na Ukrainie.
Wojskowy podkreślił, że kluczowe znaczenie ma tempo odtwarzania potencjału militarnego Moskwy. Uważa on, że jeśli walki w Ukrainie ustaną w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, Rosja potrzebowałaby kolejnych sześciu miesięcy na uzupełnienie zużytych zapasów. Po tym okresie, zdaniem Herema, mogłaby rozpocząć działania zbrojne na nieokreśloną skalę.
Wystarczy sześć miesięcy gromadzenia zapasów środków, które obecnie są zużywane na froncie, aby podjąć działania militarne o nieokreślonej skali przeciwko Estonii.
W wywiadzie dla radia ERR, Herem zasugerował konieczność rewizji oficjalnych ocen zagrożeń dla bezpieczeństwa Estonii, postulując przyjęcie scenariusza bezpośredniego ryzyka rosyjskiej agresji w tak krótkiej perspektywie.
Reakcja i oskarżenia o naciski polityczne
Te słowa nie przeszły bez echa. Wywołały natychmiastową i stanowczą krytykę ze strony ustępującego ministra obrony Hanno Pevkura oraz wielu lokalnych analityków i polityków. Heremowi zarzucono próby manipulowania ocenami służb wywiadowczych.
Główne punkty krytyki skupiały się na kilku aspektach:
- Polityczny nacisk: Oskarżono go o formułowanie politycznych żądań wobec służb wywiadowczych, które powinny zachować niezależność w ocenie poziomu zagrożenia.
- Konflikt interesów: Media zwróciły uwagę na powiązania Herema z firmą z branży zbrojeniowej Frankenburg. Podkreślano, że w kontekście planowanego powrotu do struktur rządowych innych osób związanych z tą spółką, rodzi to pytania o przejrzystość.
Zmiana warty w Ministerstwie Obrony w cieniu skandalu
Cała ta debata rozgrywa się w przededniu oficjalnego objęcia przez Martina Herema stanowiska ministra obrony, co ma nastąpić na początku przyszłego tygodnia. Zastąpi on Hanno Pevkura, który złożył rezygnację we wrześniu ubiegłego roku.
Dymisja Pevkura była rezultatem głośnej afery związanej z nieudaną transakcją zakupu amunicji dla Ukrainy. Chodziło o kontrakt o wartości około 70 milionów euro, który miał być zrealizowany we współpracy z przedsiębiorcami z Indii, lecz ostatecznie nie doszedł do skutku.
Obecnie sprawa nieprawidłowości związanych z tą transakcją jest przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez Prokuraturę Europejską, co dodatkowo komplikuje sytuację polityczną w Tallinie i nadaje szczególny kontekst kontrowersjom wokół przyszłego szefa resortu obrony.