Dyplomatyczne starcie po wybuchu w Damicie
Sytuacja w regionie Morza Śródziemnego stała się skrajnie napięta po incydencie w egipskim porcie Damietta. Choć tamtejsze władze usilnie przekonują, że ogień na jednostkach gazowych był wynikiem awarii, Waszyngton przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. Donald Trump, opierając się na danych wywiadowczych, sugeruje, że mamy do czynienia z celową agresją.
Dwie jednostki w ogniu: Co wiemy o stratach?
Pożar objął dwa kluczowe statki operujące w porcie. Pierwszym z nich był Energos Winter, amerykańska jednostka pełniąca funkcję pływającego magazynu. To właśnie ten obiekt miał być pierwotnym celem uderzenia. Płomienie szybko przeniosły się na drugą jednostkę – Gaslog Salem, należącą do greckiego armatora i pływającą pod banderą Bermudów.
- Brak ofiar śmiertelnych i rannych wśród załogi.
- Sprawna ewakuacja personelu z obu statków.
- Trwająca ocena uszkodzeń infrastruktury portowej.
Trump wskazuje na Iran i zapowiada uderzenie
Prezydent USA nie gryzł się w język, łącząc wydarzenia w Egipcie z wcześniejszymi atakami na amerykańskie siły w Jordanii. Według Trumpa za incydentem stoi Teheran, co ma spotkać się ze zdecydowaną odpowiedzią militarną. Amerykański przywódca zapowiedział, że naloty zostaną wznowione z pełną mocą, jeśli nie dojdzie do porozumienia.
Będziemy to prostować. W międzyczasie będziemy uderzać w nich bardzo mocno. Oni wiedzą, że to nadchodzi.
Awaria techniczna czy sabotaż?
Egipskie Ministerstwo Ropy Naftowej i Zasobów Mineralnych kategorycznie odcina się od narracji o ataku dronów. Eksperci, w tym generał Ayman Salah, wskazują na ryzyka procesowe. Regazyfikacja gazu LNG odbywa się pod ogromnym ciśnieniem, co sprawia, że nawet drobna nieszczelność może doprowadzić do potężnej eksplozji. Obecnie śledczy sprawdzają, czy to właśnie błąd techniczny nie był zarzewiem ognia.
Szeroki kontekst geopolityczny
Sprawa ma drugie dno, związane z globalnym układem sił. Wywiad USA z niepokojem obserwuje doniesienia o możliwym wsparciu militarnym dla Iranu ze strony Chin i Pakistanu. Mowa o dostawach zaawansowanych systemów obrony powietrznej, które mogłyby skomplikować działania operacyjne w regionie. Choć zainteresowane państwa zaprzeczają tym informacjom, atmosfera wokół Damietty pozostaje zapalna.