Miliardy na leczenie, które nie przekładają się na jakość
W ciągu ostatniej dekady nakłady na polską ochronę zdrowia wzrosły w sposób bezprecedensowy. Z kwoty 114 miliardów złotych budżet ten spuchł do poziomu 293 miliardów, co oznacza skok o 157 procent. Mimo tak potężnego zastrzyku gotówki, pacjenci nie odczuli proporcjonalnej poprawy – liczba wykonanych procedur i wizyt u specjalistów wzrosła zaledwie o kilka procent.
Sławomir Mentzen, lider Konfederacji, wskazuje, że ogromna część tych środków została pochłonięta przez rosnące koszty funkcjonowania, w tym rekordowe wynagrodzenia personelu. Według polityka, relacja zarobków medyków w porównaniu do przeciętnego wynagrodzenia w kraju należy obecnie do najwyższych w skali globalnej.
Symptom głębszego problemu: 1,6 mln zł dla młodego medyka
Pretekstem do nowej dyskusji o kondycji systemu stało się oświadczenie majątkowe Dawida Kacprzyka. 28-letni lekarz i radny dzielnicy Ursus wykazał dochody sięgające 1,6 miliona złotych rocznie. Choć sprawa wywołała poruszenie w mediach, Mentzen przekonuje, że nie należy skupiać się na samej osobie medyka, lecz na mechanizmach, które doprowadziły do takiej sytuacji.
„Problemem nie jest nawet ten jeden pojedynczy lekarz. Problemem nie jest nawet to, że należy do jakiejś partii. Problemem jest system, który generuje tego rodzaju sytuacje” – ocenił polityk w swoim programie.
Sprawa wyszła na jaw tylko dlatego, że lekarz pełni funkcję publiczną. Mentzen sugeruje, że podobne stawki mogą nie być rzadkością, jednak pozostają ukryte przed opinią publiczną w sektorze prywatnym lub kontraktach szpitalnych.
Dlaczego stawki rosną tak gwałtownie?
Zdaniem lidera Konfederacji, za anomalie finansowe w szpitalach odpowiadają dwa główne czynniki:
- Monopol państwowego płatnika: Brak realnej konkurencji między funduszami sprawia, że pieniądze są wydawane nieefektywnie, a struktura zarządzania przypomina niewydolne instytucje z minionej epoki.
- Sztywne limity kadrowe: Obowiązujące prawo narzuca placówkom konieczność zatrudniania konkretnej liczby specjalistów bez względu na realne zapotrzebowanie w danej chwili, co daje lekarzom nienaturalnie silną pozycję negocjacyjną.
Recepta na uzdrowienie ochrony zdrowia
Zamiast dalszego zwiększania finansowania obecnego modelu, Mentzen postuluje radykalne zmiany strukturalne. Kluczem ma być rozbicie monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzenie wielu konkurujących ze sobą ubezpieczycieli. Taka zmiana wymusiłaby na funduszach walkę o pacjenta oraz lepszą kontrolę nad tym, jak wydawana jest każda złotówka.
Urynkowienie systemu miałoby również ukrócić sytuacje, w których stawki są windowane przez biurokratyczne wymogi, a nie realną wartość rynkową pracy. Według Mentzena tylko w ten sposób można zatrzymać marnotrawstwo publicznych środków i realnie skrócić czas oczekiwania na leczenie.