Pomimo miażdżących sankcji gospodarczych i rosnących kosztów konfliktu na Ukrainie, rosyjska machina wojenna wciąż działa bez zakłóceń. Władimir Putin nie tylko nie rezygnuje z agresywnej polityki, ale wręcz pogłębia wewnętrzne mechanizmy, które pozwalają mu finansować wojnę, jednocześnie przerzucając jej ciężar na własne społeczeństwo i gospodarkę. Iwona Wiśniewska, czołowa specjalistka z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), rzuca światło na bezwzględne metody Kremla.
Ukryte koszty wojny: Ciężar na barkach Rosjan
Jednym z kluczowych narzędzi, które pozwalają Kremlowi kontynuować działania wojenne, jest sprytne manipulowanie danymi ekonomicznymi. Rosyjskie władze konsekwentnie zaniżają oficjalny wskaźnik inflacji. Podczas gdy raporty mówią o około 6% rocznie, obywatele Rosji odczuwają w portfelach wzrost cen na poziomie 13-14%.
Ta rozbieżność nie jest przypadkowa. Pozwala ona władzy drastycznie obniżać koszty obowiązkowej waloryzacji świadczeń społecznych, emerytur i rent. W efekcie, realna siła nabywcza Rosjan spada, a zaoszczędzone w ten sposób środki mogą być przeznaczane na finansowanie armii. Jednocześnie, Kreml bez skrupułów sięga po rezerwy gromadzone w latach prosperity, by utrzymać iluzję stabilności.
Prywatne armie: Nowe zagrożenie wewnętrzne
Nasilające się ataki ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie i magazyny paliw zmusiły Kreml do podjęcia nietypowych kroków. Pod koniec sierpnia Władimir Putin wydał dekret, który nakłada na właścicieli infrastruktury krytycznej obowiązek samodzielnego zabezpieczania swoich obiektów. Groźba jest jasna: niewywiązanie się z tego zadania może skutkować przejęciem firmy przez państwo.
W odpowiedzi na to zarządzenie, największe rosyjskie koncerny zaczęły tworzyć własne, dobrze uzbrojone służby ochrony. To rozwiązanie, choć pozornie praktyczne, niesie ze sobą poważne ryzyka dla stabilności wewnętrznej Rosji:
- Potężne uzbrojenie: Przedsiębiorstwa dysponują teraz ciężkim sprzętem wojskowym, co stwarza precedens tworzenia prywatnych armii.
- Niepewna lojalność: Broń trafia w ręce prywatnych struktur, których lojalność wobec Kremla może okazać się zmienna w obliczu wewnętrznych napięć.
- Ryzyko buntu: Rośnie ryzyko powtórki ze scenariusza Jewgienija Prigożyna i jego Grupy Wagnera, co mogłoby zagrozić jedności państwa.
Lojalność elit a wola „cara”
Konflikt uderza również w rosyjskie elity, które utraciły dostęp do swoich aktywów zgromadzonych na Zachodzie. Aby utrzymać ich posłuszeństwo, Putin stosuje strategię nacjonalizacji, odbierając majątki biznesmenom z lat 90. i przekazując je swoim najbliższym poplecznikom.
„W Rosji nie tyle prawo decyduje o tym, jak się żyje, co car” – trafnie punktowała ekspertka OSW, podkreślając autorytarny charakter systemu.
Analityczka ostrzega, że cierpliwość oligarchów może mieć swoje granice, zwłaszcza że ich zyski topnieją z każdym miesiącem. Mimo to, rosyjski przywódca wydaje się niewzruszony. Jest zdeterminowany poświęcić całą gospodarkę, środowisko biznesowe i społeczeństwo, by za wszelką cenę utrzymać się przy władzy i kontynuować swoją politykę.