Trudny rozejm w cieniu ofiar
Mimo że od 10 października 2025 roku oficjalnie obowiązuje zawieszenie broni, rzeczywistość na miejscu pozostaje krytyczna. Statystyki są bezlitosne – od tego momentu życie straciło ponad 1200 Palestyńczyków oraz czterech izraelskich żołnierzy. Tragiczne doniesienia napłynęły także w ostatni czwartek, gdy w wyniku uderzeń zginęło sześć osób, w tym dwoje dzieci. Izraelska armia utrzymuje, że celem są wyłącznie bojownicy, jednak koszty ponosi przede wszystkim ludność cywilna.
Amerykańska inicjatywa i rola Rady Pokoju
W obliczu przedłużającego się impasu, na pierwszy plan wysuwa się inicjatywa Waszyngtonu. Kluczowym graczem stała się Rada Pokoju, powołana przez prezydenta Donalda Trumpa. To właśnie to gremium ma być gwarantem realizacji ambitnego planu, który zakłada nie tylko wycofanie oddziałów wojskowych, ale przede wszystkim wprowadzenie do Strefy Gazy międzynarodowych sił pokojowych.
W procesie dyplomatycznym uczestniczą również kluczowi mediatorzy regionalni:
- Egipt,
- Katar,
- Turcja.
Kompromis w sprawie demilitaryzacji
Największą przeszkodą w dotychczasowych rozmowach był brak zaufania dotyczący kolejności działań. Tel Awiw twardo obstaje przy wymogu całkowitego pozbycia się arsenału przez drugą stronę, podczas gdy bojownicy uzależniają to od opuszczenia terytoriów przez izraelskie wojska, kontrolujące obecnie większość obszaru Gazy. Nowa propozycja zakłada rozwiązanie pośrednie.
Obecnie rozważany scenariusz przewiduje, że Hamas nie przekaże broni bezpośrednio Izraelowi, lecz palestyńskiemu rządowi o charakterze technokratycznym.
Cały proces miałby odbywać się pod ścisłym nadzorem amerykańskiej Rady Pokoju, co ma zminimalizować ryzyko zerwania ustaleń. Choć na razie mowa głównie o ciężkim uzbrojeniu, strona izraelska nie ukrywa, że jej ostatecznym celem jest całkowite usunięcie wszelkiego sprzętu wojskowego z enklawy.
Kto przejmie stery w regionie?
Równolegle do kwestii militarnych toczą się rozmowy o przyszłości cywilnego zarządzania regionem. Już na początku lipca Hamas sygnalizował gotowość do rezygnacji z prowadzenia własnej administracji na rzecz specjalnego komitetu palestyńskiego. Taka zmiana strukturalna mogłaby otworzyć drogę do stabilizacji, choć izraelscy urzędnicy wciąż wyrażają sceptycyzm co do tego, czy obecne propozycje w pełni zabezpieczają interesy ich państwa.