Ewakuacja mieszkańców i nocna walka z żywiołem
Mieszkańcy okolic Kizilyurtu w Dagestanie przeżyli chwile grozy, gdy nocne niebo rozświetliły potężne słupy ognia. Ponad sto osób musiało natychmiast opuścić swoje domostwa ze względu na bezpośrednie zagrożenie. Lokalne władze, z burmistrzem Saidem Mamatkhanovem na czele, zdecydowały o wyłączeniu z ruchu okolicznych ulic, by ułatwić pracę jednostkom ratowniczym i zapewnić bezpieczeństwo cywilom.
Strategiczna magistrala w ogniu
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło na ważnym odcinku przesyłowym Mozdok-Kazimagomed. Według relacji świadków, potężne flary gazu osiągały wysokość nawet kilkunastu metrów, co było widoczne z odległości wielu kilometrów. Choć początkowe doniesienia sugerowały incydent w pobliżu stacji paliw w miejscowości Nowyj Sułak, ostatecznie potwierdzono, że awaria dotyczy bezpośrednio infrastruktury przesyłowej.
Podjęto niezbędne środki w celu zapewnienia bezpieczeństwa ludzi i obiektów. Nie ma ofiar śmiertelnych
Powyższe zapewnienie przekazał Fiodor Szczukin, pełniący obowiązki szefa regionu, który osobiście nadzoruje działania na miejscu zdarzenia.
Służby opanowują sytuację
Obecnie sytuacja jest pod kontrolą specjalistów, choć proces zabezpieczania terenu wciąż trwa. Aby zminimalizować ryzyko kolejnych niekontrolowanych zapłonów, operatorzy podjęli radykalne kroki techniczne:
- Wstrzymano tłoczenie surowca na odcinku między 661. a 718. kilometrem trasy.
- Zastosowano procedurę kontrolowanego wypalania pozostałości paliwa w uszkodzonej rurze.
- Wprowadzono nadzór zespołów technicznych oraz pirotechników nad miejscem awarii.
Mimo powagi incydentu, przebiegająca przez region droga federalna pozostaje przejezdna. Przyczyny trzech następujących po sobie eksplozji, do których doszło we wtorkowy wieczór około godziny 19:45, są obecnie przedmiotem szczegółowego dochodzenia. Pełne szacowanie strat rozpocznie się dopiero po całkowitym wygaszeniu ognia.