Symboliczny gest i dyplomatyczny chłód
Warszawa i Kijów znalazły się w centrum historycznego sporu, którego symbolem stał się zwrot najwyższych polskich odznaczeń państwowych. Wołodymyr Zełenski zdecydował się na odesłanie Orderu Orła Białego przesyłką kurierską, co wywołało falę komentarzy po obu stronach granicy. Gest ten nie był odosobniony – na podobny krok zdecydowali się również poprzedni prezydenci Ukrainy: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko.
U podłoża konfliktu leży decyzja o pozbawieniu obecnego przywódcy Ukrainy tego wyróżnienia. Bezpośrednim impulsem dla polskich władz było nadanie jednej z ukraińskich jednostek specjalnych imienia powiązanego z tradycją UPA, co w Polsce budzi jednoznacznie negatywne skojarzenia z wydarzeniami z lat 1943–1945.
Rosja wchodzi do gry z własną wersją historii
Napiętą atmosferę między sąsiadami postanowił wykorzystać Kreml. Rosyjska ambasada opublikowała stanowisko, w którym wprost podważa polską narodowość ofiar rzezi wołyńskiej. Według moskiewskich dyplomatów, zamordowani byli przede wszystkim "obywatelami radzieckimi".
Taka narracja jest postrzegana jako celowa próba rozmycia odpowiedzialności i marginalizacji polskiego cierpienia. Eksperci wskazują, że Rosja systematycznie wykorzystuje polsko-ukraińskie zaszłości do budowania własnego przekazu historycznego, uderzając w fundamenty porozumienia obu narodów.
Ostra wymiana zdań: Nawrocki kontra Zełenski
Spór przeniósł się również na płaszczyznę personalną. Wołodymyr Zełenski w ostrych słowach skrytykował Karola Nawrockiego, zarzucając mu kierowanie się wyłącznie interesem politycznym. Ukraiński prezydent porównał postawę polskiego polityka do działań Viktora Orbana, sugerując chęć budowania kapitału na nastrojach antyukraińskich.
Odpowiedź ze strony polskiej była stanowcza. Karol Nawrocki podkreślił, że kwestia Wołynia nie jest elementem bieżącej gry partyjnej, lecz fundamentem polskiej tożsamości. Podczas spotkania z mediami zaznaczył:
Wszyscy patrioci rozumieją, ile zbrodni ukraińscy nacjonaliści dokonali na ziemiach Polski (...) Spór dotyczy postrzegania kwestii historycznych i tego, że w Polsce nie akceptujemy czerwono-czarnej banderowskiej flagi.
Nawrocki wskazał, że w kwestii oceny działań UPA polskie społeczeństwo wykazuje rzadko spotykaną jedność, a pamięć o ofiarach nie może być przedmiotem negocjacji czy kompromisów politycznych.