W obliczu narastających problemów kadrowych, rosyjskie władze rozważają rozwiązania, które jeszcze niedawno wydawały się nie do pomyślenia. Mowa o inicjatywie, mającej na celu ponowne włączenie w struktury obronne kraju żołnierzy, którzy z powodu ciężkich ran czy chorób zostali uznani za całkowicie niezdolnych do służby wojskowej.
Czym jest wojskowa kategoria „D”?
W rosyjskim systemie medycznym wojska kategoria „D” oznacza permanentną niezdolność do pełnienia jakichkolwiek obowiązków wojskowych. Jest ona przyznawana w przypadkach najpoważniejszych uszkodzeń ciała i przewlekłych schorzeń, wykluczających aktywność w armii. Do tej grupy zaliczają się osoby z:
- amputacjami kończyn,
- całkowitą utratą wzroku lub słuchu,
- zaawansowanymi chorobami nowotworowymi,
- zakażeniem wirusem HIV oraz aktywną gruźlicą,
- schizofrenią i innymi ciężkimi zaburzeniami psychicznymi.
Obecne regulacje prawne nakazują wykreślenie takich weteranów z ewidencji wojskowej, uniemożliwiając im ponowne zawarcie kontraktu z resortem obrony.
Kontrowersyjna propozycja: powrót na „drugą linię”
Inicjatywa ponownego wykorzystania tych weteranów została niedawno przedstawiona prezydentowi Władimirowi Putinowi przez Jewgienija Poddubnego, znanego propagandystę i korespondenta wojennego, podczas spotkania z kierownictwem partii Jedna Rosja.
Poddubny zasugerował, że żołnierze z kategorią „D” mogliby pełnić funkcje w formacjach regionalnych, niekoniecznie na pierwszej linii frontu. Wymienił zadania takie jak wykrywanie i neutralizacja wrogich dronów, a także ochrona infrastruktury krytycznej, miast i osiedli.
„Plan nie zakłada wysyłania niepełnosprawnych na pierwszą linię frontu, lecz wykorzystanie ich do ochrony miast, wsi oraz kluczowych zakładów przemysłowych” – podkreślił propagandysta.
Realizacja tego pomysłu wymagałaby jednak gruntownych zmian w obowiązującym prawie wojskowym Federacji Rosyjskiej.
Rosyjska armia w obliczu dramatycznych braków kadrowych
Propozycja ta jest jaskrawym świadectwem głębokiego kryzysu kadrowego, z jakim borykają się rosyjskie siły zbrojne. Zachodnie służby wywiadowcze oraz amerykańskie think tanki, takie jak CSIS, od dawna alarmują o ogromnych stratach osobowych ponoszonych przez Rosję na froncie w Ukrainie.
Analizy wskazują, że miesięczna liczba zabitych i rannych rosyjskich żołnierzy regularnie przewyższa zdolność armii do pozyskiwania nowych rekrutów w ramach standardowych procedur. Według szacunków CSIS, łączna liczba ofiar (zabitych i rannych) od początku inwazji może osiągnąć nawet 1,4 miliona do połowy 2026 roku.
Sytuacja ta zmusza Kreml do poszukiwania coraz bardziej niekonwencjonalnych metod uzupełniania szeregów, co manifestuje się właśnie w takich inicjatywach.
Widmo kolejnej mobilizacji a desperackie kroki
Dyskusja o powrocie ciężko rannych weteranów do służby wpisuje się w szerszy kontekst narastających spekulacji na temat kolejnej fali mobilizacji w Rosji. Prowojenne kanały w serwisie Telegram donoszą o możliwości przymusowego poboru nawet 1,2 miliona osób. Z kolei magazyn „The Economist” wskazuje na plany powołania dodatkowych 300-400 tysięcy żołnierzy, aby załatać luki w jednostkach bojowych.
Inicjatywa Poddubnego, choć kontrowersyjna i budząca wiele pytań o etykę i skuteczność, jasno sygnalizuje skalę problemów kadrowych rosyjskiej armii. Podkreśla również rosnącą presję na znalezienie wszelkich możliwych zasobów ludzkich, nawet kosztem redefinicji pojęcia „zdolności do służby”.