Czarny czwartek w Tatrach: Śmierć pod Rysami
Mimo że kalendarz wskazuje na początek czerwca, w najwyższych partiach Tatr wciąż panują skrajnie trudne, zimowe warunki. Przekonała się o tym dwójka turystów, która w czwartek, 4 czerwca 2026 roku, podjęła próbę zdobycia najwyższego szczytu Polski. Niestety, wyprawa zakończyła się tragicznie – po upadku z dużej wysokości jedna osoba zginęła na miejscu, a druga walczy o życie w szpitalu.
Wyścig z czasem w ekstremalnych warunkach
Informacja o wypadku dotarła do ratowników TOPR około godziny 14:00. Sytuacja od początku była skomplikowana ze względu na fatalną pogodę. Gęsta mgła i niski pułap chmur uniemożliwiły natychmiastowe wykorzystanie śmigłowca, co zmusiło ratowników do rozpoczęcia akcji pieszo.
W działaniach brało udział aż 30 profesjonalistów. Dopiero po pewnym czasie warunki atmosferyczne poprawiły się na tyle, by "Sokół" mógł wystartować i pomóc w ewakuacji poszkodowanych. Niestety, dla jednego z turystów uderzenie o twarde skały okazało się śmiertelne. Drugi ranny, będący w stanie krytycznym, został przetransportowany do zakopiańskiej placówki medycznej.
Tatry w czerwcu bywają wyjątkowo zdradliwe. Choć na dole panuje wiosenna aura, na szczytach wciąż rządzi lód i śnieg.
Dlaczego czerwiec bywa tak niebezpieczny?
Ratownicy górscy od dawna ostrzegają przed lekceważeniem warunków panujących w wyższych partiach gór o tej porze roku. Choć słońce operuje mocniej, wiele miejsc pozostaje w cieniu, co sprzyja utrzymywaniu się niebezpiecznych zjawisk:
- Zlodowaciały śnieg: W żlebach i na północnych stokach zalegają twarde płaty śniegu, które bez odpowiedniego sprzętu są nie do przejścia.
- Zmienna widoczność: Nagłe nadejście mgły potrafi w kilka minut odebrać orientację w terenie, co prowadzi do zboczenia ze szlaku w stronę przepaści.
- Pozorne bezpieczeństwo: Brak śniegu w dolinach usypia czujność turystów, którzy ruszają w góry bez odpowiedniego przygotowania.
Eksperci podkreślają, że samo posiadanie specjalistycznego ekwipunku to tylko połowa sukcesu. Kluczowa jest umiejętność posługiwania się sprzętem zimowym w sytuacji nagłego poślizgnięcia. Czwartkowa tragedia jest bolesnym przypomnieniem o tym, że góry nie wybaczają błędów i braku doświadczenia.