Nadchodzący szczyt NATO w Ankarze staje się areną dyplomatycznego starcia między Waszyngtonem a Berlinem. Choć Donald Trump powraca do retoryki wytykania sojusznikom zbyt niskich nakładów na obronność, Niemcy dysponują dziś argumentami, których nie miały nigdy wcześniej.
Niemiecki budżet obronny w fazie rekordowego wzrostu
Według najnowszych raportów Sojuszu na rok 2025, Niemcy awansowały na drugą pozycję w rankingu państw przeznaczających największe sumy na cele militarne. Budżet obronny Berlina wzrósł o ponad jedną piątą w porównaniu z rokiem ubiegłym, osiągając realną wartość 88,8 mld euro.
Skalę zmian najlepiej obrazują poniższe fakty:
- Wzrost o 25 mld euro: Tyle dodatkowych środków Berlin wyasygnował na armię w ciągu zaledwie dwunastu miesięcy.
- Łączna kwota: Całkowite wydatki na obronność osiągnęły poziom 124 mld euro.
- Szybsze tempo zmian: Niemcy planują osiągnąć pułap 5 proc. PKB na zbrojenia już w 2029 roku, wyprzedzając ogólnosojuszniczy cel wyznaczony na rok 2035.
Bezpośrednia reakcja kanclerza na zarzuty Trumpa
Impulsem do twardego przedstawienia niemieckich racji była aktywność Donalda Trumpa w mediach społecznościowych. Amerykański prezydent na platformie Truth Social określił zaangażowanie finansowe Europy mianem „śmiesznego”, sugerując, że Stany Zjednoczone ponoszą niesprawiedliwe koszty ochrony kontynentu.
W odpowiedzi na te oskarżenia kanclerz Friedrich Merz osobiście skontaktował się telefonicznie z prezydentem USA. Podczas rozmowy niemiecki lider starał się uświadomić swojemu rozmówcy, że operuje on nieaktualnym obrazem sytuacji, a Bundeswehra przechodzi obecnie historyczną transformację.
„To największy wysiłek, jaki kiedykolwiek podjęliśmy, by wzmocnić naszą zdolność obronną. W związku z tym nie musimy się tu przed nikim chować” – zadeklarował Merz podczas wcześniejszego spotkania z mediami.
Dyplomatyczna ofensywa przed szczytem w Ankarze
Dla rządu w Berlinie kluczowe jest, aby nowa rzeczywistość finansowa została dostrzeżona przez amerykańską administrację jeszcze przed oficjalnymi obradami w Turcji. Merz zapowiedział, że zamierza ze spokojem i merytoryczną argumentacją wyjaśniać sojusznikom, jak dużą drogę przeszły Niemcy w odpowiedzi na współczesne zagrożenia.
Napięcie na linii Waszyngton-Berlin pokazuje, że kwestia podziału kosztów wewnątrz NATO pozostaje jednym z najbardziej zapalnych punktów w relacjach transatlantyckich, nawet w obliczu twardych danych potwierdzających zwiększone zaangażowanie Europy.