Nawet pięć lat pozbawienia wolności grozi obywatelowi Kolumbii, który w piątkowy poranek zakłócił spokój w warszawskim Rembertowie. Mężczyzna usłyszał zarzuty związane z celowym niszczeniem mienia po tym, jak siłą przedostał się do jednego z obiektów wojskowych.
Surowe konsekwencje dla agresora
Postępowanie w tej sprawie prowadzi obecnie Komisariat Policji Warszawa Rembertów. Funkcjonariusze, działając w porozumieniu z Żandarmerią Wojskową, analizują przebieg zdarzeń pod kątem art. 288 § 1 Kodeksu karnego. Oprócz kary więzienia, sprawca musi liczyć się z:
- koniecznością naprawienia wyrządzonej szkody finansowej,
- dozorem policyjnym lub innymi środkami zapobiegawczymi,
- wyrokiem skazującym, który może wynieść od 3 miesięcy do 5 lat.
Przebieg porannego incydentu
Do zdarzenia doszło około godziny 5:20 przy alei gen. Antoniego Chruściela „Montera” 103. Sprawca, przebywający wcześniej na otwartym terenie należącym do Akademii Sztuki Wojennej, użył ciężkiego przedmiotu, aby sforsować barierę w postaci szyby. Po jej rozbiciu natychmiast przedostał się do wnętrza jednego z pomieszczeń.
Mimo wczesnej pory, systemy alarmowe i czujność personelu zadziałały bez zarzutu. Intruz nie zdołał podjąć żadnych dalszych działań, gdyż został błyskawicznie obezwładniony przez pracowników ochrony obiektu, a następnie przekazany wezwanym na miejsce funkcjonariuszom.
Nietypowe zachowanie i interwencja służb
Śledczy próbują ustalić motywy, jakimi kierował się obcokrajowiec. Wiele wskazuje na to, że jego percepcja była poważnie zaburzona. Jak poinformował ppłk Dariusz Rozkosz, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej:
Najprawdopodobniej znajdował się pod wpływem środków odurzających.
To właśnie stan odurzenia może tłumaczyć irracjonalną decyzję o włamaniu do placówki wojskowej, która jest objęta szczególnym nadzorem. Obecnie służby sprawdzają, czy incydent miał wyłącznie charakter chuligański, czy wiązał się z innymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa jednostki.