Personalne roszady w warszawskim ratuszu
Prezydent Rafał Trzaskowski zdecydował o przyjęciu rezygnacji dwóch kluczowych postaci w stołecznym magistracie. Z pełnionymi funkcjami pożegnały się wiceprezydentki Renata Kaznowska oraz Aldona Machnowska-Góra. Ruch ten jest bezpośrednią reakcją na doniesienia o nieprawidłowościach w placówkach medycznych, w tym w głośnej sprawie Szpitala Południowego.
Prezydent Warszawy podkreślił, że w sferze publicznej obowiązują zaostrzone rygory odpowiedzialności. Choć ostateczne rozstrzygnięcia w kwestii ewentualnych naruszeń prawa należą do prokuratury, to standardy etyczne wymagały natychmiastowych decyzji kadrowych.
Walka z systemem przywilejów w medycynie
Sprawa kontrowersyjnych udogodnień w publicznej służbie zdrowia dotarła na najwyższe szczeble władzy wykonawczej. Premier Donald Tusk zapowiedział wdrożenie restrykcyjnych wytycznych dla resortu zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia. Głównym celem ma być likwidacja tzw. saloników VIP.
Szef rządu nie szczędził ostrych słów, nazywając istnienie uprzywilejowanych stref w szpitalach zjawiskami patologicznymi, które nie mają prawa bytu w demokratycznym państwie dbającym o równość obywateli.
Zlecone kontrole mają zweryfikować, jak powszechny jest to proceder i wyeliminować systemowe luki pozwalające na tworzenie enklaw luksusu w placówkach finansowanych z publicznych składek.
Doświadczeni politycy apelują o chudszy aparat państwowy
Obok bieżących skandali, w debacie publicznej wybrzmiał mocny głos dotyczący struktury samej władzy. Były premier Leszek Miller zasugerował Donaldowi Tuskowi powrót do sprawdzonych reguł zarządzania ministerstwami. Według niego kluczem do poprawy efektywności jest drastyczne ograniczenie liczby wiceministrów łączących mandaty poselskie z pracą w rządzie.
- Wprowadzenie zasady: maksymalnie jeden sekretarz stanu będący posłem w każdym resorcie.
- Zahamowanie rozrostu biurokracji na najwyższych szczeblach.
- Usprawnienie procesu decyzyjnego poprzez redukcję zbędnych stanowisk.
W podobnym tonie wypowiedział się Bronisław Komorowski. Były prezydent zwrócił uwagę, że problem nadmiernego zatrudnienia dotyka nie tylko Rady Ministrów, ale również administracji prezydenckiej. Obaj politycy zgadzają się, że obecna skala aparatu urzędniczego negatywnie wpływa na tempo i jakość wprowadzanych reform.