Adam Bodnar wydał szokujące wytyczne dla prokuratorów – za komentarze w sieci możesz stracić telefon i laptop. Czy to początek cenzury w Polsce?
Nowe prawo: konfiskata sprzętu za "mowę nienawiści"
Sejm i Senat przyjęły kontrowersyjną nowelizację Kodeksu karnego, która znacząco rozszerza definicję "przestępstwa z nienawiści". Teraz Prokurator Generalny Adam Bodnar wydał wytyczne, które wzbudzają lawinę krytyki. Według dokumentu, prokuratorzy mają prawo przeszukiwać i konfiskować elektronikę podejrzanych – nawet jeśli chodzi o pojedynczy komentarz w sieci.
„To otwiera furtkę do nadużyć. Wystarczy, że ktoś uzna twoją wypowiedź za obraźliwą, i możesz stracić sprzęt” – alarmuje prawnik Maciej Nowak w rozmowie z nami.
Ta nowelizacja wywołała szeroką debatę publiczną, koncentrującą się na balansie między ochroną przed mową nienawiści a gwarancją wolności słowa. Krytycy argumentują, że tak szerokie uprawnienia dla prokuratury mogą prowadzić do autocenzury i ograniczenia swobodnej wymiany myśli w przestrzeni publicznej. Zwolennicy zaś podkreślają, że niezbędne są skuteczne narzędzia do zwalczania hejtu i dyskryminacji, które mają negatywny wpływ na jednostki i całe społeczności.
Co grozi za "hejt"? Więzienie i konfiskata
Nowe przepisy przewidują surowe kary:
-
Do 5 lat więzienia za przemoc lub groźby motywowane nienawiścią
-
Do 3 lat za "nawoływanie do nienawiści"
-
Do 2 lat za "znieważenie"
Ale to nie wszystko. Zgodnie z wytycznymi Bodnara, prokuratorzy będą mogli:
-
Przeglądać całą historię twoich wpisów – nawet usunięte komentarze
-
Analizować prywatne wiadomości na Messengerze czy w mailach
-
Zabierać telefony, laptopy i inne urządzenia "w celu zabezpieczenia dowodów"
„To nie walka z hejtem, to inwigilacja na skalę, której nie było nawet za PRL” – komentuje publicysta Tomasz Lis.
Krytycy podkreślają, że tak szeroki zakres uprawnień śledczych może prowadzić do naruszenia prywatności obywateli. Dostęp do historii wpisów, prywatnych wiadomości i konfiskata urządzeń elektronicznych budzą obawy o nadużycia i wykorzystywanie tych narzędzi do celów politycznych lub osobistych. Pojawiają się pytania o to, jak będą chronione dane osobowe osób, których urządzenia zostaną skonfiskowane, i czy istnieje mechanizm odwoławczy w przypadku niesłusznego oskarżenia.
Kogo dotyczy nowe prawo?
Nowelizacja rozszerza katalog "cech chronionych". Teraz za "mowę nienawiści" można być ściganym nie tylko za komentarze o narodowości czy religii, ale też za:
-
Krytykę polityki gender
-
Żarty o wieku ("boomer", "ok boomer")
-
Opinie o orientacji seksualnej
„W praktyce każdy może stać się celem. Wystarczy, że ktoś poczuje się urażony” – ostrzega dr Anna Kowalska, ekspertka ds. wolności słowa.
Rozszerzenie katalogu "cech chronionych" budzi kontrowersje, ponieważ granica między wyrażaniem opinii a mową nienawiści staje się coraz bardziej płynna. Krytyka polityki, żarty czy opinie, które dla jednych mogą być wyrazem wolności słowa, dla innych mogą być obraźliwe i dyskryminujące. Powstaje pytanie, kto będzie ostatecznie decydował o tym, co jest "mową nienawiści", a co mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki, oraz jakie kryteria będą brane pod uwagę przy podejmowaniu takich decyzji.
Bodnar vs. wolność słowa
Rząd twierdzi, że to konieczne narzędzie do walki z przestępczością. Jednak opozycja i organizacje pozarządowe biją na alarm:
-
Czy memy i satyra też będą karane?
-
Kto zdecyduje, co jest "hejtem", a co krytyką?
-
Czy zwykła kłótnia w sieci skończy się wizytą prokuratora?
„To nie jest ochrona przed nienawiścią, to jest knebel na usta obywateli” – grzmi poseł Konfederacji Grzegorz Braun.
Organizacje pozarządowe i eksperci ds. wolności słowa wyrażają obawy, że nowe przepisy mogą być wykorzystywane do tłumienia krytyki wobec władzy i ograniczania debaty publicznej. Istnieje ryzyko, że osoby wyrażające kontrowersyjne, ale niekoniecznie szkodliwe opinie, będą ścigane na podstawie subiektywnych ocen prokuratorów. Pojawia się pytanie, czy państwo powinno interweniować w każdą kłótnię w sieci, czy też istnieją inne, bardziej skuteczne metody walki z hejtem, takie jak edukacja i promowanie kultury dialogu.
Co dalej?
Prezydent Andrzej Duda ma podpisać ustawę do 10 kwietnia. Jeśli to zrobi, nowe przepisy wejdą w życie już w maju. Tymczasem w sieci rośnie ruch sprzeciwu – hasztag #NieOddamKomputera trenduje na Twitterze.
Czy Polska zmierza ku państwu policyjnemu? Czy to słuszna walka z prawdziwą przestępczością?
Decyzja prezydenta Andrzeja Dudy o podpisaniu lub zawetowaniu ustawy będzie miała kluczowe znaczenie dla przyszłości wolności słowa w Polsce. Jeśli ustawa wejdzie w życie, prawdopodobnie doprowadzi to do dalszych protestów i sporów prawnych. Ważne jest, aby w debacie publicznej na temat mowy nienawiści uwzględniane były różne punkty widzenia i aby szukano rozwiązań, które pozwolą skutecznie zwalczać hejt, nie naruszając jednocześnie podstawowych praw i wolności obywatelskich.
Alternatywne metody walki z mową nienawiści
Oprócz karania, istnieją inne metody walki z mową nienawiści, które mogą być bardziej skuteczne i mniej inwazyjne:
- Edukacja: Prowadzenie kampanii edukacyjnych na temat skutków mowy nienawiści i sposobów reagowania na nią.
- Promowanie dialogu: Tworzenie platform do dialogu i wymiany poglądów między różnymi grupami społecznymi.
- Wsparcie dla ofiar: Zapewnienie wsparcia psychologicznego i prawnego dla osób, które padły ofiarą mowy nienawiści.
- Współpraca z platformami internetowymi: Współpraca z platformami internetowymi w celu szybkiego usuwania treści zawierających mowę nienawiści i blokowania kont użytkowników, którzy ją rozpowszechniają.
- Samoregulacja mediów: Zachęcanie mediów do przestrzegania standardów etycznych i unikania publikowania treści, które mogą przyczyniać się do szerzenia nienawiści.
Skuteczna walka z mową nienawiści wymaga kompleksowego podejścia, które łączy karanie z edukacją, dialogiem i wsparciem dla ofiar. Tylko w ten sposób można stworzyć społeczeństwo, w którym każdy czuje się bezpiecznie i szanowany.