Czy Biedronka oszukuje klientów? Szokujące ceny "promocji" na Wielkanoc

Czy Biedronka oszukuje klientów? Szokujące ceny "promocji" na Wielkanoc

"Rabaty" w Biedronce to ściema? Klienci wściekli na wielkanocne oszustwa

Świąteczna gorączka zakupowa w pełni, a Biedronka jak zwykle gra na emocjach Polaków. Sieć chwali się "rewelacyjnymi" promocjami, ale czy na pewno obniżki są tak korzystne, jak je malują? Sprawdziliśmy, jak wyglądają prawdziwe obliczenia tych "okazji" – wyniki są szokujące!


Matematyka Biedronki: jak sieć robi wodę z mózgu klientom

Pod płaszczykiem "wielkanocnych obniżek" kryje się klasyczny marketingowy przekręt. Weźmy przykład "superpromocji" na ser twarogowy Président:

  • Cena przed obniżką: 17,79 zł/kg (absurdalnie zawyżona!)

  • "Obniżka" o 55%: 7,95 zł/kg (ale tylko z kartą Moja Biedronka)

Czyli płacisz prawie 8 zł za produkt, który w Lidlu kosztuje 6,50 zł przez cały rok! Gdzie tu oszczędność? Analizując cenę wyjściową, można zauważyć, że jest ona zawyżona, aby sztucznie podnieść atrakcyjność rabatu. To klasyczny przykład manipulacji cenowej, gdzie klient ma wrażenie, że korzysta z wyjątkowej okazji, podczas gdy w rzeczywistości płaci więcej niż u konkurencji. Dodatkowo, wymóg posiadania karty lojalnościowej ogranicza dostęp do promocji, zmuszając klientów do dzielenia się swoimi danymi i uczestnictwa w programie lojalnościowym, nawet jeśli nie są zainteresowani nim na dłuższą metę. Pamiętajmy, że Biedronka ma także produkty marki własnej, które często są tańsze niż te promowane z "rabatami".


Hity "promocji", które powinny trafić do sądu

  1. Mascarpone Delikate

    • "Promocja" 2+2 gratis, ale tylko jeśli kupisz 4 opakowania

    • Czy naprawdę potrzebujesz kilograma mascarpone na święta?

    Tego typu promocje zmuszają do zakupu większej ilości produktu, niż potencjalnie potrzebujemy, co prowadzi do marnowania żywności. Ponadto, taka oferta jest atrakcyjna tylko dla wąskiej grupy klientów, którzy rzeczywiście potrzebują tak dużej ilości mascarpone. Dla większości konsumentów jest to po prostu pułapka, która ma na celu zwiększenie sprzedaży, nawet jeśli kosztem są niezadowoleni klienci.

  2. Margaryna Kasia

    • 4 kostki w cenie 2 – kto zużywa tyle margaryny?

    • Normalna cena w dyskoncie: 3,50 zł

    Podobnie jak w przypadku mascarpone, promocja na margarynę Kasia zmusza do zakupu nadmiernej ilości produktu. Warto zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebujemy aż czterech kostek margaryny, czy po prostu ulegamy pokusie "okazji". Często okazuje się, że kupujemy więcej, niż potrzebujemy, a produkt zalega w lodówce i w końcu się psuje.

  3. Czekoladowe figurki

    • "60% taniej", ale tylko na drugą sztukę

    • Klasyczny trik na nieuważnych rodziców

    Ta promocja bazuje na impulsywnych zakupach rodziców, którzy chcą sprawić radość swoim dzieciom. Jednak rabat dotyczy tylko drugiej sztuki, co oznacza, że za pierwszą płacimy pełną cenę. W efekcie, finalna cena za dwie figurki może być wyższa niż w innym sklepie oferującym podobne produkty w regularnej cenie. To sprytny sposób na zwiększenie sprzedaży kosztem portfela rodziców.


Dlaczego Biedronka może sobie na to pozwolić?

Psychologia zakupów działa bezbłędnie:

  • Ograniczenia czasowe ("tylko do 5 kwietnia!")

  • Limity ilościowe ("max 3 sztuki!")

  • Przymus posiadania karty lojalnościowej

To nie promocje – to tresura klientów! Te elementy wywierają presję na klientach, skłaniając ich do szybszego podejmowania decyzji i zakupu większej ilości produktów. Strach przed przegapieniem "okazji" oraz poczucie, że zdobywamy coś wyjątkowego, zaciemniają racjonalną ocenę sytuacji. W efekcie, kupujemy więcej, niż potrzebujemy, a nasze portfele stają się lżejsze. Dodatkowo, karta lojalnościowa to nie tylko dostęp do promocji, ale również zbieranie danych o naszych preferencjach zakupowych, co pozwala Biedronce na jeszcze lepsze targetowanie swoich ofert i manipulowanie naszymi wyborami.


Fot. Canva


Alternatywy, o których Biedronka nie chce, żebyś wiedział

  • Twaróg w lokalnej mleczarni: 6 zł/kg bez kart i limitów

  • Mascarpone w sieciach premium: często tańsze w przeliczeniu na gram

  • Czekoladowe jajka na wagę: nawet 40% taniej niż paczkowane

Warto rozejrzeć się za alternatywnymi źródłami zakupu produktów świątecznych. Lokalne mleczarnie i bazary oferują często świeże, wysokiej jakości produkty w konkurencyjnych cenach. Sieci premium, choć na pierwszy rzut oka wydają się droższe, mogą mieć bardziej atrakcyjne oferty na wybrane produkty, takie jak mascarpone. Natomiast czekoladowe jajka na wagę to świetna opcja dla tych, którzy chcą zaoszczędzić i jednocześnie uniknąć nadmiaru opakowań.


Co Biedronka zyskuje na kontrowersyjnych promocjach?

Biedronka wykorzystuje kilka mechanizmów, które sprawiają, że kontrowersyjne promocje przynoszą jej zyski, mimo niezadowolenia niektórych klientów:

  • Zwiększony ruch w sklepach: Promocje, nawet te nie do końca uczciwe, przyciągają tłumy do sklepów. Im więcej osób odwiedza Biedronkę, tym większa szansa na dodatkowe, nieplanowane zakupy.
  • Sprzedaż produktów komplementarnych: Kupując promocyjny produkt, klienci często dokupują inne artykuły, które są potrzebne do jego przygotowania lub spożycia. Biedronka zarabia wtedy na produktach, które nie są objęte promocją.
  • Budowanie wizerunku "taniego" sklepu: Mimo krytyki, Biedronka wciąż jest postrzegana jako dyskont, w którym można zrobić tanie zakupy. Promocje, nawet te kontrowersyjne, utrwalają ten wizerunek.
  • Dane klientów: Karta lojalnościowa Moja Biedronka pozwala na zbieranie danych o preferencjach zakupowych klientów. Te dane są wykorzystywane do personalizacji ofert i targetowania reklam, co przekłada się na wyższą sprzedaż.

Warto pamiętać, że Biedronka to przede wszystkim przedsiębiorstwo, którego celem jest generowanie zysków. Kontrowersyjne promocje są jednym z narzędzi, które wykorzystuje, aby ten cel osiągnąć.


Czy naprawdę warto stać w kolejkach dla tych "okazji"? W świetle tych faktów, wielkanocne promocje Biedronki wyglądają bardziej jak próbna ewakuacja portfeli Polaków niż rzeczywiste oszczędności.

Co o tym sądzisz? Daj się złapać na marketingowe sztuczki, czy w tym roku zrobisz święta poza dyskontami?